Aleksander Ścios w dyskusji o niegodnych oficera zachowaniach Wojtunika - napomknął o ostatniej akcji CBA które zabrało komputery podejrzanego urzędnika i działacza PO. W kontekście przesłuchań przed komisją hazardową ocenił to jako zmyłkę odwracającą uwagę od ważniejszych zdarzeń. To z pewnością słuszne, wszak za parę godzin przesłuchanie Premiera, który będzie mógł mówić: służby działają, śledztwo trwa.
To z pewnością słuszne, ale jkest coś więcej oprócz tych doraźnych korzyści. Obserwując logikę działania PO w sprawach kryzysowych, chodzi raczej o tworzenie pretekstu do wciągnięcia w bagno także opozycji. Przecież dlatego z powodu afery z procesem legislacyjnym trwającym w latach 2008-2009 bada się dawne procesy legislacyjne, które albo zakończyły się normalnie działającą ustawą, której nikt nie podważał, albo w ogóle nie wyszły z fazy przygotowawczej, a więc nie stały się faktem legislacyjnym i jako czynności pozbawione wszelkich rzeczywistych konsekwencjiw ogóle nie powinny nikogo interesować aż na takim szczeblu.
Podobnie jest teraz teraz - stworzono pretekst, aby usprawiedliwić wciąganie w swoje błoto opozycji. Temu służy widowiskowe zabranie komputerów Rosoła, który będąc od pół roku na cenzurowanym na pewno nie wpadł na to żeby zatrzeć ślady i strasznie się musiał zdziwić że tak nagle ktoś się nim zainteresował.
Któż na tym tle śmie zaprotestować, gdy jutro CBA zarekwiruje znienacka komputery Gosiewskiemu, Gilowskiej, i wszystkim innym o których propaganda platfusów mówi że "byli umoczeni w hazard"?



Widac jasno, ze nieszczesny Pan Rosol dostapil promocji - jest pierwszym oficjalnym podejrzanym.
Uklony